Siema! Czyli fotografka pisze.

Tak patrzę sobie teraz, na tytuł posta i przypominają mi się te osoby, które w ciągu 10 lat mojej pracy zawodowej zapytały „wolisz, jak się mówi fotograf, czy fotografka?”. Odpowiadałam zawsze „fotograf”, ale będę szczera, jest mi to chyba obojętne. W Polsce można też trudnić się w mojej branży i być fotografikiem. Wiedzieliście? Wówczas kobieta to fotograficzka? W niektórych zawodach chyba pierwotna forma, jest najlepszą. Oj, znów się rozgaduję, więc do brzegu! Dzisiejszy tytuł posta miał krótko i na temat wskazać, że to chodzi o fotografa – kobietę.

Co my tu dzisiaj robimy?

Wy czytacie i jest mi z tego powodu bardzo miło, mam nadzieje, że będziecie odwiedzać tego bloga. Natomiast ja piszę. A przynajmniej spróbuję.
Postanowiłam założyć bloga, 
o którym myślałam już od wielu lat, ale zawsze było za dużo zajęć, za mało czasu i inne priorytety na głowie, jak np. obróbka zdjęć. Wiadomo, najpierw praca, potem przyjemności. Rewolucyjnie zoptymalizowałam swój workflow i w końcu mam ten upragniony CZAS, np. właśnie na prowadzenie bloga.

O czym się tu będzie czytało?

Będę poruszała głównie tematy okołoślubne, czyli moje przemyślenia związane zarówno z organizacją ślubu, przygotowaniem się do niego, jak i tematy dotyczące fotografii w tym dniu, ale też fotografii ogólnie.
Chciałabym stworzyć może taką małą bazę wiedzy? Z perspektywy osoby, która od 10 lat, co najmniej raz na miesiąc fotografuje jakiś fajny ślub. Dzięki temu, miałam okazję poznać różnych wspaniałych ludzi, ich opinie tuż przed i tuż po weselu. Mogłam dopytywać i też sama obserwować co się sprawdza, a co jest czasem kiepskim rozwiązaniem, no i przede wszystkim dlaczego. 

Będzie tutaj królowała zasada — każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby i gust. Trzeba wszystko mierzyć własną miarką! Przede wszystkim.

Skąd pomysł na bloga?

Kiedyś blog fotografa, mi osobiście kojarzył się z czymś takim, co w przypadku naszej strony www.jaworska.info, możecie zobaczyć w zakładce „wspomnienia”. Czyli wpisy z najważniejszymi zdjęciami z poszczególnych ślubów. Jakby portfolio. Swoją drogą to mój mały zbiór ulubionych wspomnień, jak sama nazwa wskazuje. Zajrzyjcie tam, jeśli macie czas. Brakowało mi jednak, możliwości luźnego podsumowania wszystkiego, co mam okazję oglądać podczas fotografowania ślubów. Podzielenia się moją opinią, bo nie ukrywam, jestem typem człowieka, który chętnie pomaga i doradza.  Skąd to się bierze?

Za dużo wszystkiego?

Po drugie. W dzisiejszych czasach, w dobie mediów społecznościowych i wręcz natłoku informacji, tak naprawdę często trudno się odnaleźć. Od kilku lat powstają kolejne fora, grupy i portale traktujące o ślubach. Ta branża naprawdę prężnie się rozwija. Wiele porad i inspiracji, które możemy spotkać w internecie, to niestety reklamy. 

Najciekawsze są jednak grupy na Facebooku dedykowane Wam, drogie Panny Młode. Na początku uznałam, że to świetna sprawa, można przecież poradzić się w kwestii, którą suknię wybrać, jakie są najlepsze kwiaty na stoły, ile kasy na co potrzeba, a nawet można znaleźć tam jakieś usługi. I wiecie co? Byłam w błędzie, że to takie fajne.

Dlaczego? Bo na takich grupach często wypowiadają się dziewczyny, które pierwszy raz organizują jakąkolwiek imprezę w życiu i jest to właśnie ślub; lub usługodawcy, którzy chcą się po prostu zareklamować.

Wówczas na pytanie:

„Kochani, co lepiej wybrać, Zespół czy DJ?”

widuje się odpowiedzi:

„A czy masz już słodki stół? Zapraszamy do nas.”

„Mamy super napis LOVE, dostępny w Twoim terminie. PROMOCJA.” itd.

Mam wrażenie, ze czytanie większości z tych wypowiedzi to marnowanie czasu na tworzenie wątpliwości co do tego, czego potrzebujemy na ślubie. Jak te wszystkie opinie, porady i artykuły przefiltrować i się odnaleźć? Przy tym nie tracąc zdrowego rozsądku oczywiście.

Prawda jest taka, że najlepiej na wiele pytań odpowiedziałby Wam ktoś, kto od lat organizuje imprezy, w tym śluby, różnym parom, w różnych miejscach. Ktoś, kto ma naprawdę ogromne doświadczenie, kogo aspiracje niejednokrotnie musiały się zderzyć z konkretnym budżetem lub choćby warunkami pogodowymi.

Przychodzą mi tu na myśl Weddding Planerki, które w moim odczuciu chyba wiedzą sporo, przynajmniej te naprawdę doświadczone. Większość z nas chce jednak, zorganizować ślub bez angażowania osób postronnych i szukamy na własną rękę wszystkich pomysłów, rozwiązań i rzeczy. A to jest wyzwanie, kiedy nie ma się doświadczenia Wedding Planerki. Prawda?

Ja akurat nie jestem jedną z Wedding Planerek (jakby ktoś się jeszcze nie zorientował), ale jak już wspomniałam — sporo widziałam, nawet wpadek!

Obserwuje też te wyżej wspomniane grupy na Facebooku i widzę, jak bardzo niektórzy błądzą we mgle, szukając idealnych rozwiązań na swój ślub. Przestają myśleć samodzielnie i przepadają słuchając głosu tłumu, zamiast posłuchać siebie i swoich potrzeb.

Dlatego ja, w moich postach skupię się nie na tym, by pokazać Wam idealne dodatki i usługodawców, ale na tym, by pokazać, że szukanie i wybieranie tego wszystkiego nie jest takie straszne, kiedy wiesz to i owo.


Będzie ciekawie? Zobaczymy. 

Zapraszam!

Leave a reply